Chamstwo od początku świata ma swoje poczucie humoru i wbrew staraniom pięknoduchów zapewne do końca świata toporność chamstwa nie stanie się lżejsza a chamski rechot nie nabierze finezji.

Cóż – dla cywilizowanych ludzi nie jest to powód do zmartwień. Każdy woli gdy jest łatwiej niż gdy jest trudniej, a cóż łatwiejszego niż łatwość odróżnienia się od rechoczącej barbarii? 

Film „Borat” traktuje o Kazachu, który przyjechał do USA gdzie rozśmiesza swoimi kazachskimi obyczajami. Fabuły nie ma sensu opowiadać – wystarczy przytoczyć dowolną scenkę – jak np. tę, w której Borat po wizycie w toalecie wraca do stołu i pokazując gospodyni plastikowy woreczek z podejrzaną zawartością pyta: gdzie to można wyrzucić?
 
Właściwie nie ma powodu by dziwić się salwom śmiechu oddawanym raz po raz przez bataliony buraków posadzonych w kinowej szklarni. Od tego buraczana rozrywka, żeby jej burakom dostarczać.
 
Zabawne jest natomiast co innego. Otóż ta ciemnota kształcona stadnie i nasz koszt w przymusowej szkole pragnie owe jarmarczne zgrywy interpretować jako serię intelektualnych, błyskotliwych aż do bólu dowcipów z potrójnym dnem. Mówi się trudno – skoro chamstwo oprócz własnej swojej denności potrzebuje jeszcze dna dodatkowego to czemu im tego podwojenia albo potrojenia dna odmawiać?
 
Tak więc produkuje się ta tłuszcza na forach, w blogach, w komentarzach do serwisów filmowych – jak to pan Cohen bezlitośnie a błyskotliwie piętnuje amerykański (?) styl bycia pokazując Borata z torebką własnych fekaliów, ile w tych fekaliach jest niezgłębionych podtekstów itd. Wyskakujących z motłochu jak race „recenzji” takie jest mrowie, że wystarczy wpisać w wyszukiwarkę stosowne hasło i już można się delektować intelektualnymi poczynaniami edukowanej na siłę ciemnoty.
 
Zaciekawiła mnie rzecz jeszcze jedna. Kazachstan przedstawiony jest jako kraj antysemicki (???). Obchodzi się ludowe święto „gonienia Żyda” – przebranej kukły z rogami. Za Żydem biegnie jego żydowska żona, która zatrzymuje się, żeby znieść ogromne jajo. Z tłumu wyskakują młodzi chłopcy, którzy rozwalają jajo aby nie wykluł się nowy, młody Żyd. Borat często wtrąca polskie słowa, każde przemówienie kończy soczystym „dziękuję” (radzę poczytać karkołomne interpretacje naszych recenzentów w tym zakresie). W prognozie pogody mówi się o pogodzie w hrabstwie bodaj Kościuszko. Borat popiera Amerykanów w ich „terrorystycznej” wojnie… itd. itp.
 
Krótko pisząc – Sacha Baron Cohen gniotem tym leczy być może jakieś antypolskie kompleksy chowając się pod prześcieradło kazachskiej flagi. I z punktu widzenia liberała nic w tym szczególnego – w liberalnym państwie Żyd może kpić sobie w swoich filmach z Polaka a Polak takoż i z Żyda. Póki co – zrealizowaliśmy co prawda ledwie pierwszą połowę powyższego prawa do kpiny, ale w końcu nie od razu Kraków zbudowano…
 
Jednak: zdziwiło mnie, że taka prosta interpretacja opisanego wyżej dzieła praktycznie nie pojawia się w owych recenzenckich wynurzeniach internetowych.
 
Byłoby więc tak, że to ze mnie wychodzą jakieś polskie fobie?


Leave a Comment